niedziela, 29 grudnia 2013

Nuciarka - I żyli długo i... szczęśliwie?

„ Miłość, nienawiść, śmierć! Trzy drogi w krainie łez!”
Burza nadchodziła z północy. Szliśmy żwawo, pomimo wiatru, wzmagającego się z każdą chwilą. Uciekaliśmy. Byle dalej od Pałacu. Nie pierwszy raz uciekałam. Zanim dołączyłyśmy z opiekunką do dromaderów uciekłyśmy z wioski. Miałam pięć lat, ale takie rzeczy się pamięta. Zaczęło się od tego, że nie usłuchałam kobiety i śpiewałam w sadzie piosenkę, której nauczyła mnie dziewczynka z sąsiedztwa. Nikt nie był w stanie mnie usłyszeć. Jedynie drzewa, które i tak milczały tam od lat. Niestety, mój dar i klątwa w jednym, upomniał się o swoje. Krowy sąsiadów w oborze niedaleko miejsca gdzie przesiadywałam przestały dawać mleko. Gospodarz obwiniał mnie. Miał rację. Ale pomimo tego, że nikt mu nie uwierzył musiałyśmy wraz z opiekunką uciekać, gdyż mogli posądzić nas o czarną magie i spalić na stosie. Kobiecie nie było przykro, była na mnie zła, że jej nie posłuchałam.
            Szliśmy tak, aż zmierzch wygrał z dniem i burza gładziła okoliczne pola, strugami życiodajnego deszczu. Postój zrobiliśmy na skraju lasu ukryci za kotarą liści i konarów.
W deszczowe dni, takie jak te ja spałam w wozie Eleonory, opiekunka w domku Neala a ten dzielił barak z Edetem. Elea miała długie brązowe włosy, które co wieczór zaplatała w warkocz. Mi także plotła warkocze i opowiadała historię na dobranoc. Tak naprawdę nigdy nie czułam się za dorosła na opowieści. Zwłaszcza te Eleonory. Były tak ciekawe, że nikt nie mógł się im oprzeć.
- I choć księciu, nie było dane dożyć tej chwili, wiedział już wtedy, że wszyscy będą szczęśliwi. Koniec.
- Bardzo ładnie.
- Dziękuję. – Elea uśmiechnęła się życzliwie i położyła się naprzeciw mnie.
- Jak myślisz, czy król będzie nas ścigał?
- Nie, nie sądzę. Będą się bali. Ale oto będziesz musiała spytać Edeta.
- Tak zrobię.
- No, a teraz śpij.
- Dobranoc.
- Dobranoc, Sealy.
Następnego ranka obudził mnie hałas na zewnątrz. Spojrzałam na posłanie Eleonory. Było puste. Włożyłam na siebie płaszcz i wybiegłam. Gdy otworzyłam drzwi spojrzenia wszystkich skupiły się na mnie. Mówiąc wszystkich miałam na myśli moich współ towarzyszy i… no właśnie, kogo?
- Sal! To pułapka! Śpiewaj! Nie mamy, wyjścia, śpiewaj! – krzyczała opiekunka.
- Słyszałaś, głupie dziecię?! Śpiewaj! – tym razem był to Neal. Cała czwórka stała związana.  Obok nich  sterczała grupa bandytów, którzy prawie dusili się ze śmiechu. Tego była za wiele.
- Co was tak bawi? – spytałam skupiając się by mój wzrok był jak najbardziej wyzywająco- grożący.
- Zadałam wam p y t a n i e . – tym razem zdębieli całkiem. Nie chcąc już tracić czasu po prostu pomyślałam o muzyce, o sadzie o wszystkim co kochałam. I tak z moich ust wydobył się dźwięk…
- …A dźwięk ten poruszył ziemię i zatrzęsła się ona. Poruszył też drzewa i szumieć zaczęły złowrogo. Poruszył też serca wybrane, w które strachu tchnął promienie. I zlękli się zbóje, w popłochu uciekli i nie wrócili… - tak głosić będą wszystkie historie. Edet uśmiechnął z satysfakcją.
- Myślisz, że ktoś w to uwierz?
- Dlatego musimy pokładać nadzieję w wiarygodność Neala. Pójdzie do najbliższej wioski i opowie jak to zmierzyłaś się sam na sam z bandą rabusiów, za broń mając jedynie śpiew.
- Będziemy bezpieczniejsi, jeśli historia Nuciarki rozniesie się po świeci.
- To znaczy, że od teraz, będziemy żyć długo i szczęśliwie? Że to już koniec?
- Nie. To dopiero początek.


Koniec cz. III

1 komentarz:

  1. Masz świetnego bloga, bardzo podobają mi siętwoje opowiadania. Masz świetną wyobraźnię, bardzo podoba mi się pomysł z Tą nuciaką. Dodaję się do obserwatorów i czekam na kolejne opowiadania.

    OdpowiedzUsuń